sobota, 5 października 2013

Jak zacznę ratować zniszczone włosy?

Dzisiaj spróbuję postawić sobie kilka postanowień, które będę musiała wypełnić chcąc poprawić kondycję moich włosów- chętnie już dzisiaj wstawiłabym ich zdjęcie, żeby móc pokazać o czym mówię, ale nie mam takich, a mój aparat od jakiegoś czasu nie działa. Ale do rzeczy- włosy są bardzo zniszczone, oczywiście nie mam pretensji do nikogo poza sobą, bo to ja spaliłam je prostownicą, wysuszyłam farbami, spałam z mokrymi włosami itp. Co gorsza, nadal to robię, i.. z niektórych z nich nie zamierzam rezygnować. Co chciałabym wprowadzić w swoją pielęgnację?
  1. Odstawienie prostownicy. To główna winowajczyni obecnego stanu moich włosów. Nie potrafię się z nią rozstać- moje włosy są krzywo obcięte (pozdrawiam panią fryzjerkę) i niemiłosiernie się wykręcają i puszą. Gdybym ich nie wyprostowała, wyglądałabym gorzej niż strach na wróble. Dlatego codziennie je katuję i doprowadzam się tym do szału. Postanowiłam jak najmniej używać prostownicy do czasu, aż zafunduję im Encanto (póki co muszę z tym poczekać, bo moja prostownica się do tego niestety nie nadaje).
  2. Zdrowe odżywianie. Na wielu popularnych, bardzo wartościowych blogach przeczytałam o wpływie odżywiania na nasze włosy. I wtedy pomyślałam o swoim można powiedzieć "śmieciowym" jedzeniu tak ubogim w witaminy, NNKT i białka. Postanowiłam brać tran w kapsułkach, zwiększyć ilość spożywanych owoców i warzyw i picie większej ilości wody mineralnej. 
  3. Odpowiednie kosmetyki. Nie używam zbyt wielu kosmetyków do włosów(chociaż dla mojej rodziny i przyjaciół- zdecydowanie za dużo ;) ). Jest to tylko szampon, odżywka, maska, 2 tanie, ogólnodostępne oleje, czasem półprodukty w postaci siemienia lnianego lub żółtka, czy też mąki ziemniaczanej. Staram się analizować składy, lecz do końca nie umiem określić porowatości, i ...chyba potrzeb swoich włosów. Nie wiem od czego to zależy, nie widzę po prostu efektu, który w pełni by mnie zadowalał- albo włosy są zbyt napuszone, albo pełno odstaje wokół głowy, albo są zbyt suche... Postanowiłam przetestować więcej produktów, żeby dowiedzieć się, czego potrzebują.
  4. Zapuszczanie. Chciałabym, żeby moje włosy w końcu były długie. Od małego pod przymusem musiałam nosić krótkie włosy (no dobra, wtedy aż tak mi to nie przeszkadzało-manipulacja rodziców robi swoje :)). Ale od kilku lat ( a dokładniej od daty rozpoczęcia prostowania) długość moich włosów stoi w miejscu. Próbowałam już picia drożdży, może wypróbuję czegoś innego?
To już koniec postanowień, przynajmniej na tę chwilę. Mam nadzieję, że uda mi się je zrealizować, trzymajcie za mnie kciuki ! :)