Cześć ;)
Jest połowa grudnia, za kilkanaście dni święta, pogoda dosyć dopisuje, a jednak...nie jest jak w bajce. Prawdę mówiąc każdy dzień za dniem toczy się równie spokojnie i nudno, długie zimowe wieczory zmuszają do zabijania nudy poprzez niszczenie wzroku przed fejsbukami, blogami itp. Nie ma siły na ćwiczenia, nie chce się dbać o siebie... Najgorsze nadchodzi jednak, gdy dopada Cię przeziębienie. Okropna sprawa, wiem co mówię.
Właśnie dlatego ten wpis jest taki nijaki, leżę teraz w łóżku z gorączką i dreszczami zimna na zmianę, katarem cieknącym jak nieszczelna uszczelka i z potwornym bólem gardła. Dobrze, że chociaż klawiaturą mogę sobie pogadać ;)
Zima to okrutny czas dla włosów - mróz wyziębia cebulki, wysusza włosy, a kurtki i szaliki obcierają i wyrywają nasze włosy, niszczą nasze biedne końcówki. Dodatkowo, jeśli nie wysuszymy dokładnie włosów, możemy się nabawić zapalenia płuc.
W zimie powinnyśmy stosować kosmetyki z silikonami, których niektóre z nas unikają, by zapobiec obciążeniu. Teraz będą one nam potrzebne, by zabezpieczyć je ochronną warstewką przed wahaniami temperatury. Kosmetyków z silikonami nie trzeba zbyt specjalnie szukać- prawie wszystkie szampony w supermarketach/ małych sklepach i niezbyt popularnych drogeriach zawierają różne antystatyki i silikony(szampony/odżywki Nivea, Dove, Pantene, Gliss Kur, itp.). Przy stosowaniu silikonów nie zapominajmy jednak o oczyszczeniu włosów raz na jakieś 2 tygodnie mocniejszym szamponem-typu Barwa, by oczyścić włosy z nadbudowanych substancji.
Co jeszcze dołożyłybyście do zimowych przemyśleń ?;)
Ekstremalne Zniszczenie Włosów
sobota, 14 grudnia 2013
piątek, 1 listopada 2013
Wygładzanie włosów- bardziej i mniej naturalnie
Myślę, że temat wygładzania włosów, to temat "rzeka", można wymieniać setki zalet i przykładów takich włosów, zastanawiać się, jak skutecznie je wygładzić, itp. A co ja robię, żeby wygładzić moje nieznośne włosy ?
Wszystko, co w mojej mocy ;) A tak na serio, nie wydaję zbyt dużo pieniędzy na kosmetyki wygładzające do włosów, więc nie będzie to ocena subiektywna- na pewno jest bardzo dużo kosmetyków przynoszących taki efekt, ale nie mogę się o nich wypowiedzieć, bo ich nie używałam.
Czym więc starałam się doprowadzić moje odstające włoski i wykręcone końcówki do porządku?
1.Kakao. Po przeczytaniu, że mąka ziemniaczana ma właściwości wygładzające, oczywiście wypróbowałam to i rzeczywiście, włosy były trochę bardziej gładkie. Ale to dzięki dodaniu łyżki kakaa do masek i płukanek widać było o wiele większą różnicę. Poza tym włosy ślicznie pachniały :)
2.Olejek rycynowy/olejek Babydream. Moje włosy trudno obciążyć, są suche, lekkie i żyją własnym życiem. Najlepiej wyglądają przed umyciem, kiedy są już trochę przetłuszczone, a najgorzej po wysuszeniu- są powykręcane w każdą możliwą stronę, absolutnie na całej długości włosów odstają małe sprężynki(nie, to nie baby hair) i ogólnie, nie mogę na nie patrzeć. Dlatego rozgrzanie w dłoniach kropli(lub paru kropli) olejku i przejechaniu nimi po włosach wygładzało je na tyle, na ile było w stanie.
3.Spanie z mokrą głową owiniętą w koszulkę. Nic tak nie puszy mi włosów jak suszarka, czy suszenie na wolnym powietrzu. Od razu mam efekt "miotełki". Dlatego zawsze myję włosy wieczorem i wtedy rano wyglądają jako tako- na pewno lepiej niż po wysuszeniu. Najbardziej wygładzają się, kiedy na głowie mam ręcznik- lub koszulkę i rano są jeszcze w kilku procentach wilgotne. Jedynym tego minusem jest to, że łatwiej jest wtedy o podkręcone końcówki.
4.Encanto. Na pewno każda włosomaniaczka doskonale zna ten zabieg, ja jestem z niego w połowie zadowolona-pisałam o tym wcześniej, ale nie mogę mu odmówić jednego- naprawdę wygładził moje włosy. Podkręcają się, ale przestały się puszyć. Na jak długo? Zobaczymy.
Jeśli chodzi o kosmetyki:
- Joanna Naturia, Miód i cytryna, odżywka bez spłukiwania +/-
- Odżywka Garnier Awokado & Karite +
- Maska Biovax do włosów ciemnych +/-
- Maska Kallos Latte, Keratin +,+
- Odżywka Goodbye Damage +
- Maska Ziaja Intensywne wygładzanie +
Wciąż szukam najlepszego sposobu/ kosmetyku na wygładzenie moich włosów. Jeśli któreś z opisanych przeze mnie rzeczy znacie/ stosujecie/ wypróbujecie- możecie dać znać w komentarzu- będzie mi bardzo miło, pozdrawiam :)
Wszystko, co w mojej mocy ;) A tak na serio, nie wydaję zbyt dużo pieniędzy na kosmetyki wygładzające do włosów, więc nie będzie to ocena subiektywna- na pewno jest bardzo dużo kosmetyków przynoszących taki efekt, ale nie mogę się o nich wypowiedzieć, bo ich nie używałam.
Czym więc starałam się doprowadzić moje odstające włoski i wykręcone końcówki do porządku?
1.Kakao. Po przeczytaniu, że mąka ziemniaczana ma właściwości wygładzające, oczywiście wypróbowałam to i rzeczywiście, włosy były trochę bardziej gładkie. Ale to dzięki dodaniu łyżki kakaa do masek i płukanek widać było o wiele większą różnicę. Poza tym włosy ślicznie pachniały :)
2.Olejek rycynowy/olejek Babydream. Moje włosy trudno obciążyć, są suche, lekkie i żyją własnym życiem. Najlepiej wyglądają przed umyciem, kiedy są już trochę przetłuszczone, a najgorzej po wysuszeniu- są powykręcane w każdą możliwą stronę, absolutnie na całej długości włosów odstają małe sprężynki(nie, to nie baby hair) i ogólnie, nie mogę na nie patrzeć. Dlatego rozgrzanie w dłoniach kropli(lub paru kropli) olejku i przejechaniu nimi po włosach wygładzało je na tyle, na ile było w stanie.
3.Spanie z mokrą głową owiniętą w koszulkę. Nic tak nie puszy mi włosów jak suszarka, czy suszenie na wolnym powietrzu. Od razu mam efekt "miotełki". Dlatego zawsze myję włosy wieczorem i wtedy rano wyglądają jako tako- na pewno lepiej niż po wysuszeniu. Najbardziej wygładzają się, kiedy na głowie mam ręcznik- lub koszulkę i rano są jeszcze w kilku procentach wilgotne. Jedynym tego minusem jest to, że łatwiej jest wtedy o podkręcone końcówki.
4.Encanto. Na pewno każda włosomaniaczka doskonale zna ten zabieg, ja jestem z niego w połowie zadowolona-pisałam o tym wcześniej, ale nie mogę mu odmówić jednego- naprawdę wygładził moje włosy. Podkręcają się, ale przestały się puszyć. Na jak długo? Zobaczymy.
Jeśli chodzi o kosmetyki:
- Joanna Naturia, Miód i cytryna, odżywka bez spłukiwania +/-
- Odżywka Garnier Awokado & Karite +
- Maska Biovax do włosów ciemnych +/-
- Maska Kallos Latte, Keratin +,+
- Odżywka Goodbye Damage +
- Maska Ziaja Intensywne wygładzanie +
Wciąż szukam najlepszego sposobu/ kosmetyku na wygładzenie moich włosów. Jeśli któreś z opisanych przeze mnie rzeczy znacie/ stosujecie/ wypróbujecie- możecie dać znać w komentarzu- będzie mi bardzo miło, pozdrawiam :)
Encanto i inne... Październik 2013- małe podsumowanie
Jestem zła na siebie, bo trochę "olałam" sobie październikowe plany. Być może powodem był brak czasu, brak możliwości kupienia i przetestowania kosmetyków, lenistwo, etc . No trudno, zaczyna się listopad, mam nadzieję, że nie stawiając przed sobą żadnych planów pójdzie mi lepiej ;)
Jednym z ważnych momentów w październiku było wypróbowanie Encanto. Moje włosy puszące się, zniszczone, wyczerpane przez używanie prostownicy(która zniszczyła je, a prostowała jedynie na godzinę, dwie) poddałam temu zabiegowi i...hmm, chyba trochę się zawiodłam. Niby włosy przestały się puszyć, co bardzo mnie ucieszyło, ale minęło dopiero 5 dni i myłam włosy dwa razy od zrobienia zabiegu i już się wykręcają... Nie wiem, co jest tego powodem, liczyłam na trwałość na kilka miesięcy.
W tym miesiącu prawie nie olejowałam włosów, no może z raz czy dwa- olejem z pestek winogron, ale nie widziałam po tym zbyt dużej różnicy, więc sobie odpuściłam. Takie same efekty jak po olejowaniu uzyskiwałam po użuciu odżywki Garnier Goodbye Damage, więc lenistwo wygrywało i częściej używałam jej niż oleju.
Jeśli chodzi o suplementy, w połowie wywiązałam się z zadania. Łykałam tran i Calcium Panthotenicum od jakiejś połowy października. Niestety wczoraj skończyło mi się CP i nie mogę sobie wybaczyć, że przerwę tak systematyczne jak ostatnio zażywanie go.
Ćwiczenia? Hmm..:) Wielkie plany, gorzej z realizacją- kilka razy biegałam po ok.pół godziny, kilka razy robiłam po 20 przysiadów z obciążeniem i to wszystko. Muszę się wziąć za siebie!
P.S. Także moja domowa nauka hiszpańskiego z rozmówkami i programem Anki pozostawia wiele do życzenia, miałam opanować dużo, dużo więcej słówek, a skończyło się na pięknych słowach... WIELKI KOPNIAK W TYŁEK- WEŹ SIĘ DO ROBOTY !
Jednym z ważnych momentów w październiku było wypróbowanie Encanto. Moje włosy puszące się, zniszczone, wyczerpane przez używanie prostownicy(która zniszczyła je, a prostowała jedynie na godzinę, dwie) poddałam temu zabiegowi i...hmm, chyba trochę się zawiodłam. Niby włosy przestały się puszyć, co bardzo mnie ucieszyło, ale minęło dopiero 5 dni i myłam włosy dwa razy od zrobienia zabiegu i już się wykręcają... Nie wiem, co jest tego powodem, liczyłam na trwałość na kilka miesięcy.
W tym miesiącu prawie nie olejowałam włosów, no może z raz czy dwa- olejem z pestek winogron, ale nie widziałam po tym zbyt dużej różnicy, więc sobie odpuściłam. Takie same efekty jak po olejowaniu uzyskiwałam po użuciu odżywki Garnier Goodbye Damage, więc lenistwo wygrywało i częściej używałam jej niż oleju.
Jeśli chodzi o suplementy, w połowie wywiązałam się z zadania. Łykałam tran i Calcium Panthotenicum od jakiejś połowy października. Niestety wczoraj skończyło mi się CP i nie mogę sobie wybaczyć, że przerwę tak systematyczne jak ostatnio zażywanie go.
Ćwiczenia? Hmm..:) Wielkie plany, gorzej z realizacją- kilka razy biegałam po ok.pół godziny, kilka razy robiłam po 20 przysiadów z obciążeniem i to wszystko. Muszę się wziąć za siebie!
P.S. Także moja domowa nauka hiszpańskiego z rozmówkami i programem Anki pozostawia wiele do życzenia, miałam opanować dużo, dużo więcej słówek, a skończyło się na pięknych słowach... WIELKI KOPNIAK W TYŁEK- WEŹ SIĘ DO ROBOTY !
sobota, 5 października 2013
Jak zacznę ratować zniszczone włosy?
Dzisiaj spróbuję postawić sobie kilka postanowień, które będę musiała wypełnić chcąc poprawić kondycję moich włosów- chętnie już dzisiaj wstawiłabym ich zdjęcie, żeby móc pokazać o czym mówię, ale nie mam takich, a mój aparat od jakiegoś czasu nie działa. Ale do rzeczy- włosy są bardzo zniszczone, oczywiście nie mam pretensji do nikogo poza sobą, bo to ja spaliłam je prostownicą, wysuszyłam farbami, spałam z mokrymi włosami itp. Co gorsza, nadal to robię, i.. z niektórych z nich nie zamierzam rezygnować. Co chciałabym wprowadzić w swoją pielęgnację?
- Odstawienie prostownicy. To główna winowajczyni obecnego stanu moich włosów. Nie potrafię się z nią rozstać- moje włosy są krzywo obcięte (pozdrawiam panią fryzjerkę) i niemiłosiernie się wykręcają i puszą. Gdybym ich nie wyprostowała, wyglądałabym gorzej niż strach na wróble. Dlatego codziennie je katuję i doprowadzam się tym do szału. Postanowiłam jak najmniej używać prostownicy do czasu, aż zafunduję im Encanto (póki co muszę z tym poczekać, bo moja prostownica się do tego niestety nie nadaje).
- Zdrowe odżywianie. Na wielu popularnych, bardzo wartościowych blogach przeczytałam o wpływie odżywiania na nasze włosy. I wtedy pomyślałam o swoim można powiedzieć "śmieciowym" jedzeniu tak ubogim w witaminy, NNKT i białka. Postanowiłam brać tran w kapsułkach, zwiększyć ilość spożywanych owoców i warzyw i picie większej ilości wody mineralnej.
- Odpowiednie kosmetyki. Nie używam zbyt wielu kosmetyków do włosów(chociaż dla mojej rodziny i przyjaciół- zdecydowanie za dużo ;) ). Jest to tylko szampon, odżywka, maska, 2 tanie, ogólnodostępne oleje, czasem półprodukty w postaci siemienia lnianego lub żółtka, czy też mąki ziemniaczanej. Staram się analizować składy, lecz do końca nie umiem określić porowatości, i ...chyba potrzeb swoich włosów. Nie wiem od czego to zależy, nie widzę po prostu efektu, który w pełni by mnie zadowalał- albo włosy są zbyt napuszone, albo pełno odstaje wokół głowy, albo są zbyt suche... Postanowiłam przetestować więcej produktów, żeby dowiedzieć się, czego potrzebują.
- Zapuszczanie. Chciałabym, żeby moje włosy w końcu były długie. Od małego pod przymusem musiałam nosić krótkie włosy (no dobra, wtedy aż tak mi to nie przeszkadzało-manipulacja rodziców robi swoje :)). Ale od kilku lat ( a dokładniej od daty rozpoczęcia prostowania) długość moich włosów stoi w miejscu. Próbowałam już picia drożdży, może wypróbuję czegoś innego?
sobota, 24 sierpnia 2013
Witam :)
Cześć, witam Was bardzo ciepło na jednym z wieeelu blogów dotyczących tematyki włosów. Niezbyt oryginalnie, prawda? Jednak nie łudzę się, że to, o czym będę pisać będzie bardzo odkrywcze/ciekawe/popularne,czy po prostu fajne. Założyłam go przede wszystkim dla siebie :) Blog powstał po to, żebym w końcu wzięła się za swoje włosy, które tak katowałam, i ...nadal katuję :( Myślę, że dziewczyny, które przyjaźnią się z prostownicą i farbami trwałymi wiedzą o czym mówię... Blog nazywa się Ekstremalne Zniszczenie Włosów(po to, żeby samej sobie "dokopać":D), ja nazywam się Anka- mam nadzieję, że za jakiś czas zgadzało się będzie tylko imię :) Moim marzeniem jest zapuszczenie tak pięknych włosów, jakie widzicie poniżej. Pozdrawiam serdecznie :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
