piątek, 1 listopada 2013

Encanto i inne... Październik 2013- małe podsumowanie

Jestem zła na siebie, bo trochę "olałam" sobie październikowe plany. Być może powodem był brak czasu, brak możliwości kupienia i przetestowania kosmetyków, lenistwo, etc . No trudno, zaczyna się listopad, mam nadzieję, że nie stawiając przed sobą żadnych planów pójdzie mi lepiej ;)
Jednym z ważnych momentów w październiku było wypróbowanie Encanto. Moje włosy puszące się, zniszczone, wyczerpane przez używanie prostownicy(która zniszczyła je, a prostowała jedynie na godzinę, dwie) poddałam temu zabiegowi i...hmm, chyba trochę się zawiodłam. Niby włosy przestały się puszyć, co bardzo mnie ucieszyło, ale minęło dopiero 5 dni i myłam włosy dwa razy od zrobienia zabiegu i już się wykręcają... Nie wiem, co jest tego powodem, liczyłam na trwałość na kilka miesięcy.
W tym miesiącu prawie nie olejowałam włosów, no może z raz czy dwa- olejem z pestek winogron, ale nie widziałam po tym zbyt dużej różnicy, więc sobie odpuściłam. Takie same efekty jak po olejowaniu uzyskiwałam po użuciu odżywki Garnier Goodbye Damage, więc lenistwo wygrywało i częściej używałam jej niż oleju.
Jeśli chodzi o suplementy, w połowie wywiązałam się z zadania. Łykałam tran i Calcium Panthotenicum od jakiejś połowy października. Niestety wczoraj skończyło mi się CP i nie mogę sobie wybaczyć, że przerwę tak systematyczne jak ostatnio zażywanie go.
Ćwiczenia? Hmm..:) Wielkie plany, gorzej z realizacją- kilka razy biegałam po ok.pół godziny, kilka razy robiłam po 20 przysiadów z obciążeniem i to wszystko. Muszę się wziąć za siebie!
P.S. Także moja domowa nauka hiszpańskiego z rozmówkami i programem Anki pozostawia wiele do życzenia, miałam opanować dużo, dużo więcej słówek, a skończyło się na pięknych słowach... WIELKI KOPNIAK W TYŁEK- WEŹ SIĘ DO ROBOTY !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz