Myślę, że temat wygładzania włosów, to temat "rzeka", można wymieniać setki zalet i przykładów takich włosów, zastanawiać się, jak skutecznie je wygładzić, itp. A co ja robię, żeby wygładzić moje nieznośne włosy ?
Wszystko, co w mojej mocy ;) A tak na serio, nie wydaję zbyt dużo pieniędzy na kosmetyki wygładzające do włosów, więc nie będzie to ocena subiektywna- na pewno jest bardzo dużo kosmetyków przynoszących taki efekt, ale nie mogę się o nich wypowiedzieć, bo ich nie używałam.
Czym więc starałam się doprowadzić moje odstające włoski i wykręcone końcówki do porządku?
1.Kakao. Po przeczytaniu, że mąka ziemniaczana ma właściwości wygładzające, oczywiście wypróbowałam to i rzeczywiście, włosy były trochę bardziej gładkie. Ale to dzięki dodaniu łyżki kakaa do masek i płukanek widać było o wiele większą różnicę. Poza tym włosy ślicznie pachniały :)
2.Olejek rycynowy/olejek Babydream. Moje włosy trudno obciążyć, są suche, lekkie i żyją własnym życiem. Najlepiej wyglądają przed umyciem, kiedy są już trochę przetłuszczone, a najgorzej po wysuszeniu- są powykręcane w każdą możliwą stronę, absolutnie na całej długości włosów odstają małe sprężynki(nie, to nie baby hair) i ogólnie, nie mogę na nie patrzeć. Dlatego rozgrzanie w dłoniach kropli(lub paru kropli) olejku i przejechaniu nimi po włosach wygładzało je na tyle, na ile było w stanie.
3.Spanie z mokrą głową owiniętą w koszulkę. Nic tak nie puszy mi włosów jak suszarka, czy suszenie na wolnym powietrzu. Od razu mam efekt "miotełki". Dlatego zawsze myję włosy wieczorem i wtedy rano wyglądają jako tako- na pewno lepiej niż po wysuszeniu. Najbardziej wygładzają się, kiedy na głowie mam ręcznik- lub koszulkę i rano są jeszcze w kilku procentach wilgotne. Jedynym tego minusem jest to, że łatwiej jest wtedy o podkręcone końcówki.
4.Encanto. Na pewno każda włosomaniaczka doskonale zna ten zabieg, ja jestem z niego w połowie zadowolona-pisałam o tym wcześniej, ale nie mogę mu odmówić jednego- naprawdę wygładził moje włosy. Podkręcają się, ale przestały się puszyć. Na jak długo? Zobaczymy.
Jeśli chodzi o kosmetyki:
- Joanna Naturia, Miód i cytryna, odżywka bez spłukiwania +/-
- Odżywka Garnier Awokado & Karite +
- Maska Biovax do włosów ciemnych +/-
- Maska Kallos Latte, Keratin +,+
- Odżywka Goodbye Damage +
- Maska Ziaja Intensywne wygładzanie +
Wciąż szukam najlepszego sposobu/ kosmetyku na wygładzenie moich włosów. Jeśli któreś z opisanych przeze mnie rzeczy znacie/ stosujecie/ wypróbujecie- możecie dać znać w komentarzu- będzie mi bardzo miło, pozdrawiam :)
piątek, 1 listopada 2013
Encanto i inne... Październik 2013- małe podsumowanie
Jestem zła na siebie, bo trochę "olałam" sobie październikowe plany. Być może powodem był brak czasu, brak możliwości kupienia i przetestowania kosmetyków, lenistwo, etc . No trudno, zaczyna się listopad, mam nadzieję, że nie stawiając przed sobą żadnych planów pójdzie mi lepiej ;)
Jednym z ważnych momentów w październiku było wypróbowanie Encanto. Moje włosy puszące się, zniszczone, wyczerpane przez używanie prostownicy(która zniszczyła je, a prostowała jedynie na godzinę, dwie) poddałam temu zabiegowi i...hmm, chyba trochę się zawiodłam. Niby włosy przestały się puszyć, co bardzo mnie ucieszyło, ale minęło dopiero 5 dni i myłam włosy dwa razy od zrobienia zabiegu i już się wykręcają... Nie wiem, co jest tego powodem, liczyłam na trwałość na kilka miesięcy.
W tym miesiącu prawie nie olejowałam włosów, no może z raz czy dwa- olejem z pestek winogron, ale nie widziałam po tym zbyt dużej różnicy, więc sobie odpuściłam. Takie same efekty jak po olejowaniu uzyskiwałam po użuciu odżywki Garnier Goodbye Damage, więc lenistwo wygrywało i częściej używałam jej niż oleju.
Jeśli chodzi o suplementy, w połowie wywiązałam się z zadania. Łykałam tran i Calcium Panthotenicum od jakiejś połowy października. Niestety wczoraj skończyło mi się CP i nie mogę sobie wybaczyć, że przerwę tak systematyczne jak ostatnio zażywanie go.
Ćwiczenia? Hmm..:) Wielkie plany, gorzej z realizacją- kilka razy biegałam po ok.pół godziny, kilka razy robiłam po 20 przysiadów z obciążeniem i to wszystko. Muszę się wziąć za siebie!
P.S. Także moja domowa nauka hiszpańskiego z rozmówkami i programem Anki pozostawia wiele do życzenia, miałam opanować dużo, dużo więcej słówek, a skończyło się na pięknych słowach... WIELKI KOPNIAK W TYŁEK- WEŹ SIĘ DO ROBOTY !
Jednym z ważnych momentów w październiku było wypróbowanie Encanto. Moje włosy puszące się, zniszczone, wyczerpane przez używanie prostownicy(która zniszczyła je, a prostowała jedynie na godzinę, dwie) poddałam temu zabiegowi i...hmm, chyba trochę się zawiodłam. Niby włosy przestały się puszyć, co bardzo mnie ucieszyło, ale minęło dopiero 5 dni i myłam włosy dwa razy od zrobienia zabiegu i już się wykręcają... Nie wiem, co jest tego powodem, liczyłam na trwałość na kilka miesięcy.
W tym miesiącu prawie nie olejowałam włosów, no może z raz czy dwa- olejem z pestek winogron, ale nie widziałam po tym zbyt dużej różnicy, więc sobie odpuściłam. Takie same efekty jak po olejowaniu uzyskiwałam po użuciu odżywki Garnier Goodbye Damage, więc lenistwo wygrywało i częściej używałam jej niż oleju.
Jeśli chodzi o suplementy, w połowie wywiązałam się z zadania. Łykałam tran i Calcium Panthotenicum od jakiejś połowy października. Niestety wczoraj skończyło mi się CP i nie mogę sobie wybaczyć, że przerwę tak systematyczne jak ostatnio zażywanie go.
Ćwiczenia? Hmm..:) Wielkie plany, gorzej z realizacją- kilka razy biegałam po ok.pół godziny, kilka razy robiłam po 20 przysiadów z obciążeniem i to wszystko. Muszę się wziąć za siebie!
P.S. Także moja domowa nauka hiszpańskiego z rozmówkami i programem Anki pozostawia wiele do życzenia, miałam opanować dużo, dużo więcej słówek, a skończyło się na pięknych słowach... WIELKI KOPNIAK W TYŁEK- WEŹ SIĘ DO ROBOTY !
Subskrybuj:
Posty (Atom)